Lokalizacja. Pałac el Badi znajduje się przy Ksibat Nhass, Marrakesh 40000, Maroko, może 20 minut od placu Jemaa el Fna. W innym kierunku niż pałac El – Bahia, jest jednak dobrze oznakowany, bo na murze jest napisane, że jest to pałac, a tego nie ukrywam, że się nie spodziewałam. Top 10 miejsc, które warto zobaczyć w Marrakeszu Marrakesz – kulturowo-historyczna stolica Maroka. Mówi się, że kto tu nie był, to nie widział prawdziwego Maroka. Malowniczo ulokowane w górskim krajobrazie pasma Rif, miasteczko Szafszawan (Szefszawan, Chefchaouen) zachwyca turystów niebanalną atmosferą. Top 10. Czytaj więcej. 8. Kolorowe Podwórka we Wrocławiu. Może i wrocławskie Nadodrze nie ma najlepszej opinii, jest jednak coś, dlaczego warto tam zaglądnąć. Tym miejscem są Kolorowe Podwórka, do których trafisz, idąc ulicą Franklina Delano Roosevelta i przykładowo wchodząc w bramę 5A. Mostar atrakcje. Co warto zobaczyć w Mostarze. Poniżej przedstawiam miejsca, które odwiedziłam w Mostarze. W mieście spędziłam dwa dni, a mój hotel znajdował się blisko centrum, więc wszędzie chodziłam na pieszo. Wyjątkiem był jedynie Blagaj, do którego podjechaliśmy samochodem (jedyna atrakcja, która znajduje się poza Mostarem). W Tulum najpopularniejszą z cenot jest Gran Cenote. Jest głęboka na 10 metrów i tworzy dwa długie ciemne korytarze, pełne stalaktytów i stalagmitów. Co jakiś czas ciemność w nich rozświeca światło dzienne docierające przez otwory na powierzchni ziemi. W cenocie spotkacie liczne żółwie, ryby i nietoperze zwisające ze ścian Jednak to właśnie w poplątanym gąszczu uliczek mediny poznasz prawdziwe życie lokalsów. To tutaj warto też zrobić zakupy jeśli myślisz o przywiezieniu pamiątek. Ceny powinny być niższe niż w Marrakeszu. Dla nas odwiedzenie mediny było konieczne, ponieważ nasz hotel był zlokalizowany w samym jej centrum. kE24z0. Marrakesz to wyjątkowe miasto. Śledząc relacje w Internecie łatwo dostrzec, że albo się je kocha albo nienawidzi. Ja uważam, że to miejsce pełne uroku, w którym można zanurzyć się w prawdziwej egzotyce i niespotykanym nigdzie indziej kolorycie. Zdecydowanie więc bliżej mi do pierwszego obozu. Ile dni warto przeznaczyć na Marrakesz? Co zobaczyć w tym mieście? Czy trzeba podążać za listą zabytków? Czy wystarczy włóczyć się uliczkami medyny? Na te pytanie odpowiem Wam w tym poście. Gotowy przepis na idealny urlop w Marrakeszu! Pięć sposobów na idealne wakacje w Marrakeszu. Lecąc do Marrakeszu, wiedziałam, że chcę odpocząć i nie mam zamiaru odhaczać kolejnych ważnych budynków. Miałam właściwie pięć celów: przespać się w pięknym Rijadzie (los z nas zakpił wiecie, jak to się skończyło, jeśli nie, przypominam post link),godzinami spacerować po medynie i podziwiać stragany, cieszyć się atmosferą tego miejsca,doświadczyć wszystkimi zmysłami placu Jemaa el-Fna w dzień i w nocy,a także spróbować wszystkich marokańskich topowych dań,no i jeszcze jedno pić na umór marokańską herbatę, przesiadując na jednym z setek tarasów urządzonych na dachu. To mój przepis na udany wyjazd do Marrakeszu. Czy można tak przez kilka dni? Można! Gdy poczujecie jednak, że chcecie się poruszać, mam dla Was kilka pomysłów na to, co zobaczyć, a nawet, dokąd pojechać poza Marrakesz, by przeżyć coś niezwykłego. Marrakesz praktycznie. Jak dojechać z lotniska do Marrakeszu? Ile kosztuje przejazd? Większość turystów „na hura” rzuca się na taksówki, które kosztują ok. 700-1000 dirham, czyli 35-45 złotych. Ja proponuję podejść kawałek dalej i złapać lokalny autobus, który zawiezie Was tam i z powrotem za 4 dirham, czyli w jedną stronę za ok. 70 groszy! A kasę na taksówkę możecie przeznaczyć na lepszy obiad. Witam w Maroku, gdzie ceny są nieco niższe niż w Polsce! Transport w Marrakeszu. Tak jak z lotniska, tak samo można przemieszczać się po całym Marrakeszu. Mimo, że taksówki i naganiacze wołają, jeśli tylko żar nie leje się z nieba, polecam przejazdy lokalnym autobusem  to najlepszy sposób na kontakt z lokalsami i spora oszczędność. Warto wcześniej na Google Maps sprawdzić, jaki autobus dojeżdża do miejsca, które nas interesuje i złapać go najlepiej zaraz przy głównym placu Jemaa el-Fna, skąd odjeżdża większość busów (przystanki są tuż na wprost głównego meczetu). Gdzie spać w Marrakeszu? Najpiękniejsze Rijady. Przede wszystkim szukając noclegu, warto znaleźć taki, który znajduje się niedaleko głównego placu, by móc cieszyć się atmosferą, zarówno w dzień, jak i nocą. i przetransportować się tu na nogach. fot. z riad in marrakech Tu na tej stronie znajdziecie same perełki, ostrzegam wnętrza są tak piękne, że aż odbierają mowę. Nocleg w takim miejscu na pewno zostanie przez Was zapamiętany! Co zobaczyć w Marrakeszu? 7 miejsc, które warto odwiedzić. Bez wątpienia najważniejszą atrakcją Marrakeszu jest plac Jemaa el-Fna oraz medyna. W dzień plac to miejskie targowisko, nocą pokazy z ogniem, muzyka na żywo i przede wszystkim nocny market, który rozkłada się tu wraz z zachodem słońca. To świetne miejsce na nocne wyjście, ale i na kolację! Będąc w Maroku, nie tylko w Marrakeszu, warto pójść na Hammam, czyli lokalny rytuał piękna. Hammam to arabska łaźnia, osobna dla kobiet, osobna dla mężczyzn, w której możemy zamówić sobie różnego rodzaju rytuały piękna. Gdzie szukać ofert Hammam-u? Wiele Rijadów posiada je w swoim pakiecie. Warto również sprawdzić te najlepiej oceniane w Internecie. Gdzie na Hammam ? Kilka polecanych adresów: Jeśli są tu miłośnicy architektury, to na pewno oczaruje Was niezwykły styl marokańskich pałaców i budynków użyteczności publicznej. Przed Wami kilka perełek: Heritage Spa, Les Bains d’Orient Marrakech, Hammam Paradis, Mythic Oriental Spa, Les Jardins de la Medina’s Spa. Meczet Księgarzy. To największy meczet w Marrakeszu. Znajduje się tuż nieopodal Jemaa el-Fna. Można obejść go dookoła oraz wypoczywać w ogrodach wokół niego, niestety niewierzący nie mogą zwiedzać go w środku. Pałace i grobowce. W Marrakeszu jest kilka pałaców, które warto zobaczyć, przede wszystkim: Pałac el-Badi wraz z grobowcami Saadytów (wstęp w cenie 27 zł) oraz Pałac el-Bahia (wstęp w cenie 27 zł). Ciekawym miejscem, by uciec od turystów i poszwendać się miedzy starymi murami miasta, na pewno będzie żydowska dzielnica Mellah. Ogrody w Marakeszu. Najpiękniejsze w Marrakeszu są jednak ogrody – Le Jardin Secret (miejsce, do, którego nam niestety nie udało się dotrzeć). Zielony, tajny zakątek, który ujmuje już na zdjęciach (wstęp w cenie 20 zł). Ogrody Majorelle historia, dojazd, ceny biletów. Ja osobiście polecam obowiązkowo wizytę w Ogrodach Majorelle, które dziś znane są jako ogrody wykupione przez YSL (Yves Saint-Laurent). Są zachwycające! Moim zdaniem to najpiękniejsze miejsce w Marrakeszu. Bilety wstępu są tu możliwe do zakupienia w kilku kategoriach: dla lokalsów i dla turystów (niech nie zrazi Cię długa kolejka idzie naprawdę szybko, poza tym warto!). Bilet może obejmować wejście do ogrodów lub do ogrodów wraz ze zwiedzaniem muzeum poświęconego YSL i jego najwybitniejszym projektom. We wnętrzu Muzeum jednak nie wolno robić zdjęć. Cena za bilet łączony dla turysty wynosi ok. 70 zł. Ogrody robią kolosalne wrażenie. Są pomysłowe, barwne, dzikie i jednocześnie okiełznane. Widać tu rękę artysty, a odpowiada za nie nie jak można by sądzić YSL, który zwyczajnie zachwycił się nimi i zdecydował je odkupić francuski malarz, który osiadł tutaj w latach 40-tych i stworzył to arcydzieło. Stąd nazwa miejsca Ogrody Majorelle od nazwiska francuskiego artysty Jacques’a Majorelle. Ogród został publicznie otwarty w 1947 roku, a Yves Saint-Laurent podjął decyzję o zakupie ogrodów i przywróceniu im dawnego uroku w 1980, gdy wraz ze swoim partnerem Pierr’em Bergé przenieśli się do Maroka i postanowili stworzyć tu swój drugi dom. Ile dni warto przeznaczyć na Marrakesz? Marrakesz to miasto, z którego warto uczynić bazę wypadową. My, tak jak pisałam w poście „Gotowy Plan na Maroko na 7 lub 10 dni”, spędziliśmy tu 4 noce. Spokojnie można by spędzić tu pięć lub sześć nocy i skorzystać z jednodniowych wycieczek. Pomysł na jednodniowe wycieczki z Marrakeszu. Marrakesz to przede wszystkim idealna baza wypadowa w góry Atlas, w wioski berberyjskie Amazirów, do studia filmowego (Atlas Studio), na Saharę, a także nad morze! A wszystko to w obrębie około jednej, maksymalnie dwóch godzin jazdy samochodem. Czy nie brzmi to jak baza idealna? Całodzienny wyjazd do studia filmowego w nad morze do portowego miasteczka As-SawiraWizyta w berberyjskich wioskach, wioska Imlil i trekking po na wyprawę w góry Atlas (łatwo znaleźć w Marrakeszu lokalnych przewoźników).Wyjazd na kilkudniową wyprawę na Saharę (w Marrakeszu łatwo znaleźć lokalnych organizatorów wycieczek). O czym warto pamiętać? Jeśli przyjedziecie tu bez planu i na miejscu okaże się, że czujecie przesyt Marrakeszem, łatwo, poprzez portal typu lub w ulicznych punktach turystycznych, można wykupić całodzienny lub nawet kilkudniowy wyjazd. Dajcie znać co dopisalibyście do listy? Pozdrawiam ciepło Jess INNE WPISY Z MAROKA: This post has already been read 5017 times! W południowej części Maroka, na przedgórzu Atlasu Wysokiego, na wysokości 465 m położony jest Marrakesz – jedno z najważniejszych, a zarazem najpiękniejszych miast kraju. Medyna w Marrakeszu To właśnie medyna przyciąga rzesze turystów z całego świata. Jest to zabytkowa część miasta otoczona wysokimi czerwonymi murami, w której zobaczymy wspaniałe budowle, skosztujemy prawdziwego tażina, napijemy się soku z pomarańczy oraz zrobimy zakupy. Plac Dżemaa El-Fna w Marrakeszu Dżemaa El-Fna to wspaniały plac w samym sercu miasta, na którym skupia się rozrywkowe i towarzyskie życie Marrakeszu. Miejsce to pochwalić się może niebanalną historią: przez setki lat przez „Plac Straceńców”, jak bywa nazywany Dżemaa El-Fna, przewinęły się całe rzesze kupców, rolników, złodziei i niewolników. Bezpieczeństwo w Marrakeszu Czy Marrakesz jest bezpieczny? Oczywiście, że tak. Nie musimy bać się spacerów z dala od centrum miasta czy zrobienia zdjęć dobrym aparatem. Jednak tak jak w każdym innym mieście świata powinniśmy mieć oczy dookoła głowy, bo nieuczciwi ludzie pojawiają się wszędzie. Darmowe atrakcje w Marrakeszu Marrakesz przyciąga wielu turystów z całego świata. Aby poznać jego piękno wcale nie trzeba wydawać kroci. Jest tu wiele miejsc i atrakcji, za które nie trzeba płacić. Oto kilka pomysłów na spędzenia czasu w Marrakeszu bez wydawania pieniędzy. Suk w Marrakeszu Miejscem, które odwiedza w Marrakeszu każdy turysta są souki. Kuszą kolorami, zachęcają zapachami, imponują wielkością. Przychodząc tu warto zaopatrzyć się w kilka godzin wolnego czasu, trochę pieniędzy i całą masę cierpliwości. Souk w Marrakeszu to bez wątpienia miejsce niezwykłe. Zielone serce Marrakeszu – ogród Majorelle Jednym z najczęściej odwiedzanych i z pewnością najbardziej zielonych miejsc w Marrakeszu jest Ogród Majorelle. To zachwycające miejsce znajduje się w samym sercu czerwonego miasta. Ogród chociaż stworzony 100 lat temu, nadal zachwyca. Meczet Kutubijja w Marrakeszu Marrakesz słusznie uznawany jest za centrum kulturalne całego Maroka, choć nie jest on przecież stolicą państwa. W mieście tym znajduje się wiele godnych uwagi zabytków, do których niewątpliwie należy zaliczyć przepiękne, okazałe meczety o minaretach sięgających wręcz ku nieboskłonom. Marrakesz to nie jest miasto na jeden dzień. I nie chodzi tylko o “zaliczenie” zabytków, bo te najciekawsze da się zobaczyć w ciągu kilku godzin. Jednak przez poznawanie miasta po łepkach, można łatwo się zniechęcić, a wrażenia po Marrakeszu mogą być bardzo negatywne. Zachęcamy więc, aby zakotwiczyć tutaj na kilka dni i spojrzeć na miasto z różnych perspektyw. Kiedy planowaliśmy ten wyjazd chcieliśmy mieć dwa bardzo aktywne dni, a dwa dni przeznaczyć na odpoczynek, alternatywnie jeden z nich przeznaczyć na wyjazd na pustynię. Będąc jednak na miejscu, im więcej miejsc odkrywaliśmy w samym Marrakeszu, tym mieliśmy większy niedosyt. Miejsca, których początkowo nie planowaliśmy odwiedzać nagle znalazły się w naszym planie i wypełniły każdą wolną chwilę. Poniżej znajdziecie również film i mapę ze wszystkimi opisanymi poniżej punktami. Pierwsze wrażenia z MarrakeszuSouki, suki, czyli bazaryMuzeum MarrakeszuMeczet i medresa Alego ibn JusufaPlac Dżami al-Fana (Jemaa el-Fna)Meczet KoutoubiaPałac BahiaMuzeum Dar Si SaidKwartał żydowskiNekropolia SadytówBaby Marrakeszu czyli bramy miasta ;)Pałac BadiLa MamouniaJardin MajorelleMarrakesz – mapa atrakcji:Film co robić w MarrakeszuNasza opinia o Marrakeszu Pierwsze wrażenia z Marrakeszu Jaki jest Marrakesz? Jakie wspomnienia pozostały po tym wyjeździe? Bardzo pozytywne! Mimo, że przed wyjazdem czytaliśmy kilka artykułów niezbyt przychylnych i wiemy, że nie każdy wraca zachwycony z tego miasta, to my bardzo dobrze wspominamy ten wyjazd, a sam Marrakesz nas zachwycił. Dzięki temu, że w samym Marrakeszu byliśmy 4 pełne dni to mieliśmy okazję zajrzeć do wielu miejsc, do których osoby wpadające na 1 dzień nie mają szans dotrzeć. Marrakesz to miasto intensywnych kolorów, zapachów, dźwięków. Tutaj jest gwarno, tłoczno, ciasno i można się poczuć jak na jednym, dużym, nieokiełznanym bazarze. Szczególnie jeśli chodzi o Medinę, czyli zabytkową część miasta. Część, która została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Nietrudno się tutaj zgubić w gąszczu ciasnych uliczek, nietrudno również przestraszyć się wyskakującego z zaułku skutera lub wozu ciągniętego przez osła. Nietrudno zostać naciągniętym przez jednego z “pomocnych” Marokańczyków lub wciągniętym w negocjacje, które muszą zakończyć się zakupem czegoś, czego wcale nie potrzebujecie. Tak, tutejsi sprzedawcy są mocno natrętni i potrafią zepsuć nawet spokojny spacer po soukach. Brzmi strasznie? Trochę tak, dlatego i my lecieliśmy do Maroka z pewnymi obawami. Negocjatorzy z nas kiepscy, nie lubimy jak ktoś nam coś wciska do ręki, pomaga znaleźć drogę, której wcale nie szukamy itp. A jednak, udało nam się wyjść z tego wszystkiego bez szwanku ;) Co więcej, pierwsze co, to wcale nie wspominamy tych trudności czy obaw, a przede wszystkim przepiękne obiekty, pałace, ogrody, muzea, gościnność i… przepyszny sok pomarańczowy. Ta cała otoczka dla nas stanowiła lokalny klimat, a nie problem czy kłopot. Może dlatego, że jak już pisaliśmy wcześniej byliśmy z dziećmi, a Marokańczycy dzieci wręcz uwielbiają, albo dlatego, że słuchaliśmy wielu porad i wskazówek jak przemieszczać się na miejscu oraz jak robić zakupy ;) Ale to nie o tym wpis… Co więc widzieliśmy w Marrakeszu, że wróciliśmy tacy zachwyceni? Mimo, że niektóre miejsca nas rozczarowały, to tych zachwytów było zdecydowanie więcej. Przeczytajcie poniżej, a jak dotrwacie do samego końca to tam znajdziecie mapkę z wszystkimi wspomnianymi przez nas miejscami. Tak więc co warto zobaczyć w Marrakeszu? Souki, suki, czyli bazary Najlepiej nie pchać się tutaj na sam początek przygody z Marrakeszem. Dlaczego? Bo w souku możecie zatracić się na cały dzień, albo nagabywania mogą z Was wyssać całą energię i chęć do odkrywania miasta. Te uliczki lub place ze stoiskami, kramami, sklepami, są pełne… wszystkiego! Ale to co nam się tutaj podobało, to fakt, że znajdziemy wiele produktów robionych lokalnie. Gdzieś za ścianą jest obrabianie i farbowanie skór, obok ktoś rzeźbi w drewnie, ktoś inny zaplata torebki i koszyki. Wiele stoisk specjalizuje się w konkretnych produktach i tak na przykład znajdziemy sklep tylko ze skórzanymi torebkami, tylko ze skórzanymi butami, tylko z kosmetykami. Oczywiście znajdziemy tutaj również produkty z Chin, ale takie miejsca radzimy omijać szerokim łukiem. Przemieszczanie się po takim bazarze to jazda bez trzymanki. Początkowo aż chce się wszędzie zaglądać, wąchać, dotykać, ale UWAGA, sprzedawcy tylko na to czekają, aby wyłapać Wasz wzrok i zaprosić od środka. Później już trudno wyjść ;) Chociaż musimy tutaj przyznać, że wiele zależy od souku. Z riadu (naszego noclegu) mieliśmy stałą trasę do centrum Marrakeszu, którą wskazał nam gospodarz i to był chyba najspokojniejszy souk na jakim byliśmy. Nikt nachalnie nie zaciągał, można było po prostu obejrzeć, pogadać. Drugiego dnia już nas poznawali i machali nam z daleka. Naprawdę było bardzo sympatycznie i klimatycznie. Zasada jest taka: im bliżej jednak słynnego placu Dżami al-Fana tym gorzej i bardziej natarczywie. Jest to jazda bez trzymanki również jeśli chodzi o znalezienie odpowiedniej drogi. My chodziliśmy z aplikacją (świetne mapy off-line, polecamy też inne aplikacje mobilne do podróżowania, bez których się nie ruszamy), które nas wszędzie zaprowadziło, bez tego krążylibyśmy bez końca. Znaki są, ale każdy inny, niewidoczne, ciężko je znaleźć. Znajdziecie je na poniższych zdjęciach? :) Nie pomagają również wszechobecne skutery, rowery i powozy… zasada najważniejsza jest taka: trzymać się zawsze prawej strony ;) Muzeum Marrakeszu Muzeum to mieliśmy tuż pod nosem, jakieś 5 minut drogi od naszego riadu, a dotarliśmy tutaj dopiero na koniec wyjazdu. I szkoda, bo po zobaczeniu już wielu innych obiektów w Marrakeszu nie zrobiło aż takiego wrażenia. Gdybyśmy zajrzeli tu na początku na pewno byłoby inaczej. Tutaj po raz kolejny widzieliśmy piękne wnętrza, a do tego sporo wystaw (w tym stroje, materiały, ceramika). Jest to idealny przykład architektury mauretańskiej, z dziedzińcami, zdobieniami, fontannami. Zachwycają geometryczne kształty ułożone z marokańskich płytek (zellige, zellidż) nie tylko na dziedzińcu, ale również w części, gdzie znajdowały się kuchnie. Centralnym miejscem w muzeum jest pokaźny dziedziniec. Kiedyś otwarty, obecnie zadaszony z fontanną na środku i wiszącym nad nią olbrzymim żyrandolem. Muzeum jest tutaj od 1997 roku, wcześniej był to pałac (zbudowany pod koniec XIX wieku), a następnie mieściła się tutaj szkoła. Bilet wstępu kosztuje 70 dirham (około 30 złotych). O tym miejscu musimy wspomnieć, chociaż tutaj nie weszliśmy. A nie weszliśmy z prostego powodu: obecnie ten obiekt jest w remoncie i przez to jest całkowicie zamknięty dla zwiedzających (jedynie do meczetu mogą wchodzić wierzący). Medresa to szkoła teologiczna, w której uczy się Koranu, a medresa Alego ibn Jusufa uchodzi za jeden z najpiękniejszych przykładów sztuki islamskiej w Maroko. Tym bardziej żałujemy, że nie mogliśmy na żywo zobaczyć bogato zdobionych dziedzińców i pomieszczeń. Znajduje się tuż obok wspomnianego powyżej Muzeum Marrakeszu więc warto połączyć zwiedzanie obu miejsc. Plac Dżami al-Fana (Jemaa el-Fna) Plac Jemaa el-Fna to miejsce do którego warto przyjść, aby szybko z niego uciekać ;) Serio, nie planujcie tutaj spędzić zbyt wiele czasu. Przynajmniej dla nas było zbyt tłoczno, zbyt głośno, zbyt intensywnie. Wszystko robione pod turystów. Za wszystko trzeba płacić bez względu czy się o coś prosiło czy nie. Szczytem było jak obserwowaliśmy przechodzącą przez plac wycieczkę starszych osób i w pewnym momencie treser rzucił małpkę na łańcuchu na ramię pewnej kobiecie, która strasznie się wystraszyła i zaczęła krzyczeć. Co więcej, on zażądał od niej za to zapłaty! Niestety widok tresowanych zwierząt w tym miejscu to standard :( Spędziliśmy tutaj więcej czasu obserwując z tarasu jednej restauracji jak plac rozkwita przy zachodzie słońca. Stoiska z jedzeniem zaczynają serwować dania, pojawia się coraz więcej występów oraz handlarzy i naciągaczy. Zadziwiające jest jak w ciągu chwili otwierają się garkuchnie serwujące multum potraw zaczynając od tradycyjnych tażinów, a kończąc na zupie ze ślimaków czy owczych móżdżkach. Każde z tych stoisk ma swój numer, abyście wiedzieli i pamiętali, gdzie zajrzeć czy wrócić. Nie polecimy żadnego, bo nic tutaj nie jedliśmy ;-) Jedyne co polecamy to kupić pyszny sok pomarańczowy i uciekać dalej ;) Soki są bardzo tanie, można wybierać i przebierać w różnych owocach. My z reguły braliśmy jeden pomarańczowy i jeden wieloowocowy – były nie dość, że pyszne to bardzo pożywne. Meczet Koutoubia Meczet Koutoubia, znany również jako Meczet Księgarzy, wraz z 70-metrowym minaretem stanowią chyba najbardziej charakterystyczny punkt w Marrakeszu (no może poza placem Jemaa el-Fna). Został wzniesiony w XII wieku, a jego nazwa pochodzi od handlarzy, którzy pod meczetem sprzedawali rękopisy. Meczet nie jest dostępny dla niemuzułmanów, więc pozostaje podziwianie budowli z zewnątrz. Warto zwrócić uwagę na znajdujące się tutaj ruiny starego meczetu – nie został on poprawnie zbudowany i skierowany w stronę Mekki, więc nakazano budowę nowego meczetu tuż obok. Idąc od strony Placu Dżami al-Fana, za meczetem znajdziemy ogród z palmami i drzewami cytrusowymi, fontanną i ławkami, gdzie można zaznać trochę spokoju od wszechobecnego w Medinie gwaru i hałasu. Pałac Bahia Ten przepiękny i imponujący zarówno rozmiarami jak i detalami pałac koniecznie powinien znaleźć się na Waszej liście miejsc do zobaczenia w Marrakeszu. Tak, jest to jedno z najchętniej odwiedzanych miejsc przez turystów i momentami jest bardzo tłoczno, ale wystarczy chwilę poczekać a dziedzińce, krużganki i pomieszczenia robią się puste po kolejnej fali odwiedzających. Pałac Bahia podzielony jest na kilka części, a przechodzenie między nimi to niemalże wkraczanie do innych światów. Początkowo Mały Riad, potem Mały Dziedziniec pełen zieleni, z drewnianymi ornamentami, a następnie bardziej surowy, pozbawiony roślinności marmurowy dziedziniec z arkadami i intensywnymi żółtymi i niebieskimi zdobieniami (Wielki Dziedziniec). Wszystko oczywiście w mozaikach. W Pałacu Bahia zachwycają dziedzińce z roślinami (ponownie, drzewa cytrusowe), geometryczne wzory mozaik, drewniane zdobienia (szczególnie zwróćcie uwagę na sufity!). I to właśnie dla tych elementów warto tutaj zajrzeć, bo na daremno szukać wewnątrz eksponatów czy wystaw. Wejście kosztuje 70 Dh za osobę dorosłą (około 30 zł). Muzeum Dar Si Said Było to pierwsze muzeum w Marrakeszu jakie odwiedziliśmy. I mało brakowało abyśmy z niego szybko się ewakuowali. Początkowa wystawa dywanów nie jest porywająca, ale nie zrażajcie się, bo im dalej tym lepiej. Jeśli jednak ktoś ma ochotę i więcej czasu, to warto przy dywanach się zatrzymać, bo są one w istocie ważną częścią marokańskiej kultury, a przy okazji można się czegoś ciekawego dowiedzieć (np. że marokańskie dywany różnią się między regionami wzorami ;-)). My jednak w tej części przyśpieszyliśmy, aby dotrzeć do spokojnego dziedzińca z fontanną pośrodku, a następnie na piętro, gdzie znajdują się zdecydowanie ciekawsze wnętrza. Imponujące komnaty, monumentalne drzwi i zdobione sufity z drewna cedrowego, a do tego tylko pojedynczy odwiedzający sprawiły, że Muzeum Dar Si Said to bardzo dobry początek zwiedzania Marrakeszu. Muzeum Dar Si Said jest najstarszym muzeum w Marrakeszu i jest większe niż wspomniane już Muzeum Marrakeszu. W licznych komnatach można podziwiać nie tylko dywany, ale również tkaniny, biżuterię, ceramikę, instrumenty czy broń. Cena: 30 Dh za osobę dorosłą (około 12 złotych). Kwartał żydowski Kwartał żydowski (melach, mellah) został zbudowany w połowie XVI wieku w celu ochrony żydowskiej społeczności. I pomimo, że większość żydowskich rodzin wyprowadziła się stąd w latach 60tych ubiegłego wieku to nadal pozostały tu żydowskie obiekty. Obecnie żyje tu kilkaset Żydów. Melach jest kolejnym przykładem jak różnorodny jest Marrakesz. Jest tutaj zdecydowanie spokojniej, a wręcz przerażająco cicho. Momentami, kiedy weszliśmy w boczne alejki nie było nawet żywej duszy na horyzoncie. Oczywiście wystarczyło, że pojawiły się zbłąkane dusze, aby od razu z bram wychyliły się głowy małych chłopców chcących nam “pomóc”. Bo to właśnie tutaj jak nigdzie indziej wielokrotnie próbowano nam wmówić, że jakieś przejście czy droga jest zamknięta, aby móc nas zaprowadzić drogą okrężną i żądać za to solidnej zapłaty. Na szczęście dzięki nawigacji doskonale orientowaliśmy się w terenie i rad nie potrzebowaliśmy. W żydowskiej części Marrakeszu warto udać się na… cmentarz. Miejsce, które nie jest oczywistym wyborem jeśli wpada się do Marrakeszu na chwilę. Trzeba wiedzieć, że jest to największy cmentarz żydowski w Maroku. Cmentarz ten to duży, surowy obszar pełen małych, jasnych nagrobków i kilka grobowców. Na próżno szukać tutaj zniczy czy kwiatów, zgodnie z tradycją umieszcza się na nich jedynie kamienie. Jest tutaj określony podział na sektory, w tym na dziecięcy, dla mężczyzn i dla kobiet. Następnym obiektem, do którego warto zajrzeć jest synagoga Lazama. Kolejne miejsce, gdzie po przekroczeniu progu wkracza się do zupełnie innego świata. Dominuje tutaj kolor biały i niebieski, jest cicho, spokojnie, na dziedzińcu przewijają się pojedynczy turyści. Jest to miejsce gdzie można zapoznać się z historią żydów, zobaczyć różne zabytkowe i historyczne przedmioty związane z judaizmem. Wejście do synagogi jest płatne – 10 Dh (około 4 złotych). Nekropolia Sadytów Pozostając w tematach około-cmentarnych czas wspomnieć o bardziej popularnym miejscu wśród odwiedzających Marrakesz, czyli o Nekropolii Sadytów, które znajdują się przy równie popularnym Meczecie Kasbah (jego początki sięgają XII wieku!). Znajdują się tutaj przepięknie zdobione grobowce, w których pochowani są najważniejsi członkowie dynastii Sadytów. W skład nekropolii wchodzą mauzolea oraz ogród, w którym chowano pozostałych członków rodziny królewskiej. Początki grobowców sięgają XVI wieku, ale odkryte zostały dopiero w 1917 roku podczas przelotu samolotem nad miastem. Jak to możliwe? Sułtan Ahmad I al-Mansur nie żałował pieniędzy na grobowiec, co można zresztą zobaczyć odwiedzając główne mauzoleum z 12 kolumnami. Na nic jednak się to zdało, bo kilkadziesiąt lat po jego śmierci, sułtan Maulaj Isma’il nakazał je zamurować i świat o nich zapomniał. Odkryto je dopiero na początku XX wieku podczas wspomnianego przelotu francuskich samolotów. Wejście jest płatne i kosztuje 70 Dh (około 30 zł) i według nas cena jest dość wygórowana. Obszar nie jest bardzo duży, a na zwiedzanie wystarczy około godzina. Baby Marrakeszu czyli bramy miasta ;) Bab to brama, a jest ich w sumie 19 w Marrakeszu (chociaż co do tej liczby nie ma zgodności, według niektórych źródeł jest ich 22). Przed wyjazdem jedna osoba poleciła nam, aby koniecznie zobaczyć piękną, monumentalną bramę Bab Agnaou – i dobrze, że poleciła, bo krążąc po Medinie sami byśmy do niej nie trafili. Nie jest to zdecydowanie ‘must see’, ale brama ta jest niedaleko Nekropolii Sadytów, więc będąc w okolicy zachęcamy, aby przekroczyć mury starego miasta i spojrzeć na bramę z zewnątrz (bo wewnątrz nie robi wrażenia). Kamienna, zdobiona brama, wzniesiona w XII wieku jest najbardziej imponującą ze wszystkich bram miasta. Pałac Badi W przeciwieństwie do wszystkich innych budynków, jakie widzieliśmy do tej pory w Marrakeszu, Pałac Badi to jedynie pozostałości, ruiny po olbrzymim kompleksie. Co nas bardzo tutaj zaskoczyło, to fakt, że ruiny te można dowolnie zwiedzać tj. bez wytyczonych ścieżek. W niektórych miejscach brakuje barierek zabezpieczających, są głębokie dziury, nie ma schodów – łatwo o wypadek. Momentami są kładki, są strzałki i plany budynku, ale zdziwiło nas, że w wielu miejscach jest samowolka. Czy musimy jeszcze dodawać, że obiekt jest zupełnie niedostosowany dla wózków? ;) Budowę pałacu ukończono pod koniec XVI wieku na zlecenie sułtana Ahmad al-Mansur (tak, tego od grobowców ;) ) i podzielił podobny los co opisana przez nas wyżej Nekropolia Sadytów. Po upadku dynastii Sadytów został doszczętnie zniszczony, a obecnie możemy dreptać jedynie po ruinach pałacu. Pałac składał się z domów i zabudowań o rożnych rozmiarach i kształtach, a centralną częścią był olbrzymi dziedziniec z 4 ogrodami i basenami. To właśnie dziedziniec zrobił na nas największe wrażenie i pozwolił wyobrazić sobie jak ten pałac wyglądał w czasach świetności. Najważniejszym eksponatem w pałacu jest pokaźny, wysoki, drewniany minbar. Wyglądający jak wysoki tron, minbar to kazalnica, stały element wyposażenia meczetu. Wewnątrz pomieszczenia, w którym się znajduje, nie można robić zdjęć. Wejście do pałacu kosztuje 70 Dh za osobę dorosłą (około 30 zł). Tak, znowu około 30 zł ;-) La Mamounia La Mamounia to ekskluzywny hotel z ogrodem, którego początkowo w ogóle nie planowaliśmy zobaczyć. Zachęceni jednak przez taksówkarza, który nas przywoził z lotniska i z zachwytem o nim opowiadał postanowiliśmy zajrzeć do środka. I fakt, że wejście przez bramy hotelu to wejście do innego świata. Zostawiamy hałas, skuterki, wieczne trąbienie za nami i po przejściu kontroli bagażu wchodzimy do świata luksusu. Zadziwiające jak zupełne skrajności mogą tutaj ze sobą sąsiadować. W hotelu czuć bogactwo i przepych na kilometr, a wchodząc w trampkach czuliśmy się mocno nie na miejscu ;) Poszliśmy prosto do ogrodu, który jest duży, ale nie powalił nas zupełnie. Krążyliśmy w nadziei, że tuż za rogiem trafimy na jakąś perełkę, ale niestety takowych nie znaleźliśmy. Widzieliśmy już wiele innych, ładniejszych. Po prostu ogród ten czasy swojej świetności ma za sobą. Zapewne wyglądał zupełnie inaczej podczas wizyt Winstona Churchilla i Franklina D Roosevelta. Niestety w części hotelu odbywała się zamknięta impreza, wiec pozostało nam chodzenie po ogrodzie. Wejście jest darmowe. Jardin Majorelle Jeszcze inna perspektywę na Marrakesz? Zapraszamy do Ogrodu Majorelle, oddalonego od centrum, ale ciągle da się tutaj dojść na pieszo (tak, doszliśmy z wózkiem dziecięcym, chociaż uczciwie musimy przyznać, że łatwo nie było :P). Uwaga, jest to jedno z nielicznych miejsc w Marrakeszu, gdzie były dość długie kolejki do wejścia i dodatkowo, pierwszy raz zobaczyliśmy osobne kasy dla osób na wózkach, rodzin z dziećmi czy kobiet w ciąży, co zupełnie nie oznacza, że obiekt jest dostosowany dla osób niepełnosprawnych (nie jest!). Tutejsza posiadłość i ogrody należały do Yves Saint Laurenta (pierwszym właścicielem był malarz Jacques Majorelle) i tutaj zostały rozsypane jego prochy. Obok ogrodu znajduje się muzeum słynnego projektanta. Ogród ten jest idealnym pomysłem na odpoczynek od intensywnej Mediny. Jest tu cicho, spokojnie, dominuje zieleń, której tak nam brakowało przez kilka dni. Chociaż ten spokój to dość względne określenie, ponieważ wewnątrz wręcz roi się od turystów, szczególnie z Azji. Intensywne barwy, oczka wodne, ciekawe okazy roślin z 5 kontynentów (w tym bambusy, palmy, kaktusy) zachęcają do powolnego spaceru i odpoczynku. Dodatkowo płatne jest Muzeum Berberów, ukazujące artefakty i narzędzia związane z rdzenną ludnością Maroka. Bilet normalny kosztuje 80 dirhamów (około 32 złotych), dzieci do lat 12 wchodzą za darmo. Bilety można kupić wcześniej online, aby uniknąć stania w kolejce. Marrakesz – mapa atrakcji: I obiecana mapa ze zaznaczonymi wszystkimi atrakcjami Marrakeszu, które polecamy Wam odwiedzić: Film co robić w Marrakeszu Zobaczcie nasz film z Marrakeszu pokazujący wszystkie wyżej opisane punkty. Nasza opinia o Marrakeszu Mamy nadzieję, że udało nam się zachęcić Was do zaplanowania więcej niż jednego dnia w Marrakeszu. My, dzięki dłuższemu pobytowi mogliśmy poznać miasto z różnych perspektyw. Nie zniechęcił nas też hałas na placu Dżami al-Fana czy handlarze z suków. Więc i Wy spokojnie dacie im radę ;) Mieliśmy za to okazję zobaczyć wiele innych ciekawszych miejsc, które zapamiętamy bardziej z tego wyjazdu. Warto więc po eksplorować Marrakesz trochę dłużej niż te kilka godzin :) Zobacz również: Marrakesz z dzieckiem, czy to dobry pomysł? Polecamy Wam również całą galerię zdjęć z naszego pobytu w Marakeszu: Zobacz galerię wszystkich zdjęć z Marrakeszu >>> Marrakesz to miasto wielu sprzeczności, jednak z pewnością nie można mu odmówić jednego – zachwyca swoją architekturą, mistrzowskimi mozaikami i niesamowitą fuzją kolorów. Wciąż żywa historia zapisana w murach tego miasta, każdego dnia przyciąga tłumy turystów, a zaledwie 4-godzinny lot nieustannie kusi dość niską ceną. Co jednak robić przez kilka dni w tym stosunkowo niewielkim mieście? Wybierając się na 3-4 dni do Marrakeszu, możecie być pewni, że uda Wam się wypełnić ten czas po brzegi. Stara dzielnica jest niewielka, za to ma dużo do zaoferowania, więc warto zwiedzić ją na piechotę. Souki oraz przerwy na jedzenie skutecznie Was opóźnią, ale przy tym poznacie Marrakesz w szerokim przekroju, od fuzji wyjątkowych smaków, przez barwną architekturę, po zwyczaje mieszkańców. Te 3 dni to taki optymalny czas, żeby zobaczyć najważniejsze miejsca, a przy tym nie zdążyć się znudzić. Poza tym, jeżeli uwiniecie się ze wszystkim nieco szybciej, zawsze możecie zainteresować się jednodniową podróżą na pustynię, a ofert na takie wyjazdy nie brakuje :) Nam niestety nie wystarczyło czasu, czego bardzo żałuję. .miejsca, które warto zobaczyć w Marrakeszu Zwiedzanie warto zacząć od miejsc, na których zależy Wam najbardziej, zwłaszcza, jeśli jesteście ograniczeni czasowo. Nie ma sensu być wszędzie, dla samego odhaczania miejsc, tym bardziej, jeśli z tyłu głowy macie inny pomysł, który wymaga czasu, jak np. wyjazd poza granice miasta. Usiądźcie na pół godziny i zróbcie sobie bardzo ogólny plan, wiadomo, że wszystko zmienia się w trakcie, ale dzięki temu unikniecie wielu wpadek i zyskacie czas, który podczas podróży jest nieubłagany :) → Dżemaa El-Fna należy do punktów obowiązkowych na mapie Marrakeszu. Wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO, Dżami al-Fana jest największym placem w Marrakeszu, a tym samym atrakcją dla wielu turystów. Oprócz odbywającego się tam wieczornego targu gastronomicznego, który działa aż do północy, a na którym dadzą Wam dobrze zjeść, w okolicy bez trudu znajdziecie też czynne souki, które poza Dżemaa El-Fna, zwykle są już zamknięte po godzinie 20:00. Na placu tłumnie przybywających turystów, zabawiają zaklinacze węży, kuglarze, bębniarze i wielu innych artystów, dzięki czemu Dżemaa El-Fna tętni życiem do późnych godzin nocnych. Warto to zobaczyć i przeżyć. → Meczet Kutubijja jest najsłynniejszym, ale także i największym meczetem w Marrakeszu. Mierzący 69 metrów, na tle niskiej, marokańskiej zabudowy, stanowi świetny punkt orientacyjny, podczas zwiedzania starej części miasta (mediny). Niestety to monumentalne zjawisko architektoniczne jest niedostępne dla turystów, dlatego budynek można podziwiać tylko z zewnątrz. Warto też dodać, że Meczet Księgarzy zawdzięcza swoją nazwę sprzedawcom rękopisów. Po arabsku al-Kutubijjin oznacza księgarza lub bibliotekarza, a ze względu na licznych sprzedawców, którzy rozstawiali swoje stragany wokół meczetu, przyjął on nazwę Kutubijja. → Nekropolia Saadytów to dwa, bogato zdobione mauzolea, a także niezwykła prezentacja mozaikowego kunsztu. Grobowce wraz z pięknie ozdobionym dziedzińcem, stanowią miejsce spoczynku książąt z dynastii Saadytów. Wstęp dla turystów kosztuje 70 MAD (około 28 zł). → Souki to prawdziwa uczta dla entuzjastów pamiątek i nietuzinkowych przedmiotów. Bazarowe królestwo to świetne miejsce, aby poznać miejscowych, a przy okazji spróbować swoich sił w dyscyplinie jaką jest tam negocjowanie cen. W końcu trudno wrócić z Maroka bez kilku pięknych, ręcznie robionych drobiazgów, ale łowy cieszą bardziej, gdy są wytargowane ;) → Bab Agnaou jest XII-wieczną, monumentalną, a przy tym bardzo piękną bramą. Stanowi jedną z 19 w Marrakeszu i umożliwia przedostanie się do południowej części medyny. Z pewnością się na nią natkniecie odwiedzając Pałac El Badi, czy Grobowce Saadytów. → Ben Youssef Madrasa było niestety nieczynne z powodu remontu, dlatego nie mogliśmy wejść do środka. Historycznie madrasy służyły jako ośrodki nauki, a Ben Youssef było największą islamską uczelnią w Maroku. Dziś budynek pełni rolę miejsca historycznego. → Muzeum Marrakeszu to nie byle jakie muzeum i z pewnością się tam nie zanudzicie! Zlokalizowane w samym sercu starego miasta, to wyjątkowe muzeum sztuki zaskoczy Was swoimi fontannami, ornamentami i rzeźbieniami, a zawieszony w atrium, kolosalnych rozmiarów żyrandol, z pewnością dostarczy niesamowitych wrażeń wizualnych. W środku można podziwiać eksponaty sztuki współczesnej, jak i tradycyjnej, marokańskiej. To przepiękne miejsce, które warto odwiedzić nawet nie będąc entuzjastą tego rodzaju lokalizacji. Koszt wstępu to 50 MAD (około 20 zł). .marokańskie pałace → Pałac El-Bahia to największy dostępny dla zwiedzających pałac w Marrakeszu, a i mój osobisty faworyt. XIX-wieczny kompleks ogrodów z fontannami zachwyca swoim architektonicznym kunsztem, barwnymi mozaikami i szerokimi dziedzińcami, a to zaledwie początek uczty dla wszystkich zmysłów, które oferuje El-Bahia. Wstęp kosztuje 70 MAD (czyli około 28 zł) i jest wart każdej wydanej złotówki. → Pałac El Badi to ruiny XVI-wiecznego pałacu wzniesionego przez Ahmada al-Mansura. Ufundowany za pieniądze z okupu zapłaconego przez Portugalczyków po Bitwie Trzech Króli, dziś stanowi już tylko kolejną, marokańską atrakcję turystyczną o kolosalnych rozmiarach. Tu wstęp również kosztuje również 70 MAD, a na samo zwiedzanie potrzebujemy od 30 do 60 minut. Jeżeli zdecydujecie się na odwiedzenie El Badi to koniecznie wejdźcie na taras, palmy na tle ośnieżonych szczytów gór to przepiękny widok. → La Mamounia co prawda pałacem nie jest, a jedynie hotel, jednak jego wyjątkowa architektura i piękne ogrody aż się proszą o półgodzinny spacer po okolicach. Wstęp na teren części wspólnej jest bezpłatny, jednakże na wejściu należy okazać zawartość toreb i plecaków. Jest także zakaz robienia gościom zdjęć, ale to akurat dość oczywiste. .ogrody Marrakeszu → Majorelle Garden wraz z Muzeum Yves Saint Laurent nasuwają na myśl tylko jedno słowo: indygo. Trzeba przyznać, że wszechogarniający, ciemny błękit daje się we znaki. Jednak ilekroć odwiedzam nowe miasta, zawsze w pierwszej kolejności rozglądam się za ogrodami, dlatego też nasze nogi w końcu musiały nas skierować do Majorelle Garden. Przeżyłam spore rozczarowanie, ale to pewnie za sprawą długiej kolejki, która zjadła nam prawie godzinę (i to w połowie listopada, więc mogłoby się wydawać, że turystów będzie mniej), a w środku wcale nie było lepiej. Tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy. Nawet nie wyobrażam sobie szczytu sezonu. Sam ogród natomiast to palmiarnia, tyle że pod gołym niebem. Połączenie kaktusów i specyficznej architektury dalece odbiega od poznanego wcześniej Marrakeszu, jednak niewątpliwie, sądząc po zainteresowaniu, znajduje swoich entuzjastów. Teren jest niewielki, w normalnych warunkach zapewne do zwiedzenia w 20 minut. Koszt wstępu (bez muzeum) wynosi 70 MAD (około 28 zł). → Le Jardin Secret to ukryta w samym sercu medyny zielona oaza z bajecznym, mozaikowym dywanem pod stopami. Piękna gra kolorów i żywej roślinności stanowi duży kontrast dla ceglanego odcienia miasta, a jednocześnie pozwala odetchnąć od zgiełku, hałasu i kurzu. Kompleks składa się z dwóch pięknych ogrodów, punktu widokowego na wieży, a także niewielkiej restauracji. Idealne miejsce na spokojne popołudnie. Koszt wstępu wynosi 80 MAD, czyli lekko ponad 30 zł. I tym akcentem zamknę listę, ale jeśli byliście kiedyś w Marrakeszu i moglibyście polecić jeszcze jakieś inne miejsca, których nie wymieniłam, to koniecznie zostawcie komentarz, bo może te informacje przydadzą się innym poszukującym :) A jeśli interesują Was bajeczne, marokańskie riady, to zajrzyjcie także do wpisu Marrakesz: fuzja kolorów marokańskich riadów. Po Maroku podróżowałem bardzo dawno temu. To była prawdziwa wyprawa, pierwsza wielka podróż, którą odbyliśmy wspólnie z Magdaleną. Czasami powracałem do fotograficznych wspomnień, do zdjęć na których jestem tak młody, że ledwo siebie samego rozpoznaję, podobnie jak i pióro swoje wtedy stosowane. Nigdy jednak nie czułem potrzeby, aby wrócić. Na świecie tyle jeszcze jest nowych miejsc do odkrycia – powtarzałem. A jednak, co jakiś czas, pojawiała się w głowie myśl, że ze wszystkich miast, do których nie udało mi się wtedy dotrzeć, jest jedno, które chodzi za mną nieprzerwanie i nie daje mi spokoju. Tym miastem był Marrakesz, niesamowite miejsce pełna energii i życia, do którego właśnie teraz, po ośmiu latach przerwy, w końcu dotarłem. Łatwo dziś tam dotrzeć. Bezpośrednie połączenie lotnicze z Krakowa z wylotem w piątek i powrotem w poniedziałek to błogosławieństwo i znak dzisiejszych czasów. Świat kurczy się i każdego dnia staje się miejscem coraz bardziej na wyciągnięcie ręki. O ile łatwo tam dotrzeć, podobno trudno tam wytrzymać – to jedyne, co słyszałem przed wylotem od większości osób, które miały okazję przebywać w Marrakeszu. Czy opinie większości przetrwały konfrontację w zastaną rzeczywistością? Wkroczmy na chwilę w obserwacje spisane na krawężnikach, w cieniu ogrodów i w przerwach popijania miętowej herbaty: „Heil Hitler” – pozdrowił mnie pewien Marokańczyk w sklepie, do którego wszedłem z własnej, nieprzymuszonej woli. Myślał, że jestem Niemcem. Na komentarz, że gdybym był, zapewne bym się obraził, zdziwił się i rzekł, że zawsze się śmieją. No dobrze, ciągle uczymy się świata i dowiadujemy się o nim czegoś nowego. Popatrzyłem na magnes, który mi się spodobał i zapytałem o cenę. 50 dirhamów. Tak, w tej materii nic się nie zmieniło. W Maroku dalej trzeba się targować, choć tu i ówdzie pojawiły się hipsterskie butiki z naprawdę fajnymi rzeczami, w których ceny podane są na etykietach i generalnie są w porządku. Gdy już jednak trzeba się targować, niezmiennie stosuję taktykę, która polega na mówieniu, że tyle mi zostało w portfelu bo zaraz wyjeżdżam i zawsze udaje się uzyskać cenę, która satysfakcjonuje. Magnes kosztował mnie pięć dirhamów, zaś wychodząc ze sklepu pozdrowiłem sprzedawcę zdaniem „precz z faszyzmem”. Obiecał, że się nauczy. Nic też nie zmieniło się w materii międzykulturowych relacji na linii Maroko – reszta świata. Niezmiennie dziwię się zachodnim kobietom (przodują tutaj Angielki), iż paradują po muzułmańskim kraju i dosyć konserwatywnym mieście z odsłoniętymi, pardon, tyłkami, brzuchem i dekoltem. Nawet w katolickiej Polsce to szokuje, więc czy należy dziwić się oburzeniu starych i religijnych autochtonów oraz seksistowskiemu zachowaniu młodych, którzy mlaskają na kobiety albo wprost oferują im seks? Czy wina jest po jednej stronie? W dobrym ubiorze przodują, w opinii lokalnych, Hiszpanki. Może dlatego, że pół Hiszpanii było kiedyś pod wpływem islamu i ogarnęli kulturową sprawę? Zdecydowanie ogarniają kulturowe sprawy lokalni handlarze narkotyków. Haszysz jest dostępny dosłownie wszędzie i można go łatwiej dostać niż produkty podstawowej potrzeby. Znalezienie szczoteczki do zębów zajęło dwie godziny, zaś napatoczenie się na delikwenta z szeroką ofertą narkotyków nastąpiło pięć minut po opuszczeniu autobusu, który przywiózł mnie z lotniska. Na tekst, że nie palę, nie wciągam, nie biorę, nastąpiło lekkie zdziwienie, bo przecież wszyscy tutaj po to przyjeżdżają – przynajmniej w opinii lokalnych. „W życiu nic nie ma za darmo” powinno zostać mottem przewodnim tego miasta. Absolutnie nie należy oczekiwać tutaj jakichkolwiek naturalnych relacji na linii przyjezdny – miejscowy. Jeśli takie się wydarzą, należą one do wyjątku od reguły. Akceptacja tego stanu rzeczy oraz przygotowanie się do wszystkich najgorszych aspektów podróży do Marrakeszu, sprawi, że nasza podróż minie przyjemnie i bez zbędnych niespodzianek. W gruncie rzeczy to bowiem po naszej stronie leży w znacznej mierze to, jak wspominać będziemy podróż do tego niezwykle ciekawego miasta. Ubierzemy się jak idioci eksponując nasz ciało? Nie będziemy mieć szacunku miejscowych. Ubierzemy się skromnie i stonowanie? Nikt nie będzie zwracać na nas uwagi. Nie potrafimy, albo wstydzimy się targować? To zapłacimy jak za mokre zboże! Potrafimy? Tak sprzedawca jak i kupujący wyjdą ze sklepu zadowoleni. Nie rozumiemy, że większość tych ludzi żyje jedynie z turystyki i tak naprawdę mieszkają w relatywnie biednym kraju? Będziemy się irytować na każdego napotkanego „promotora” czy sprzedawcę. Poczytamy trochę o tym miejscu i jego kulturze – będzie nam łatwiej wszystko zrozumieć. O zasadach bezpieczeństwa w Marrakeszu na końcu tekstu. Marrakesz. Krótka historia Czerwonego Miasta Marrakesz kiedyś pełnił rolę stolicy Maroka. Jego sława, która ciągnie się do dziś, wynika nie tylko z bliskiego w stosunku do Sahary położenia, ale także ze specyficznej egzotyki miejsca, jego artyzmu i historii, której był świadkiem na przełomie dziejów. To, iż był Marrakesz ważnym ośrodkiem miejskim widać nie tylko po jego wspaniałej i świetnie zachowanej medinie (starym mieście), ale także z wielkiej tradycji handlowej, którą jego mieszkańcy kontynuują współcześnie. Miasto powstało w czasach rządów Almorawidów, Berberów z Sahary, którzy słynęli z waleczności oraz pobożności oraz szerzenie bardzo ortodoksyjnej wersji islamu. Pierwsze zalążki osady zapoczątkowały jej istnienie w 1062 roku za panowania Jusufa ibn Taszfina. Dosyć szybko rozpoczęto wznoszenie stałych zabudowań, do których tworzenia używano cegieł błotnych. To właśnie owe cegły błotne, tworzone z zabarwionej na czerwono ziemi, sprawiły, że miasto otrzymało nazwę Medinat al Hamra – Czerwone Miasto. Wąskie uliczki zachowanej do dziś mediny stanowią główną i najbardziej fotogeniczną atrakcję Marrakeszu i to właśnie w nich powracają historie tego miejsca spisane na przestrzeni dziejów. Wraz z rozwojem i podbojami Almorawidów, ich kraj rozszerzał się na cały region obejmując północną Afrykę i hiszpańską, muzułmańską wtedy, Andaluzję. To właśnie dzięki doświadczonym sztukmistrzom sprowadzonym z Andaluzji a także dzięki bogactwom tego regionu, stolica ówczesnego imperium nabierała elegancji i polotu. Panowanie Almorawidów nie trwało długo i już w dwunastym wieku ulegli oni Almohadom. Ci, zdobywszy miasto, zburzyli wszystkie świątynie twierdząc, iż nie zostały one poprawnie ulokowane względem Mekki. Almohadzi podbijali kolejne tereny w Andaluzji, zaś bogactwa napływały do miasta, które przeżywało okres kolejnego rozkwitu. Nie upłynęło wiele czasu, gdy klęski w Andaluzji, wojna domowa, susza, głód i wiele innych plag zwaliły Almohadów z nóg. Ponad siedemset lat temu Marrakesz przestał być stolicą tych ziem, gdyż przeniesioną ją do położonego na północy Fezu. W 1525 roku został ponownie stolicą państwa rządzonego przez Saadytów. Gdy w 1659 roku dynastia straciła władzę na rzecz panujących do dziś Alawitów, Marrakesz pożegnał się na dobre z tytułem miasta stołecznego. XIX wiek to powolny upadek miasta związany z przejściem z handlu saharyjskiego na morski, zaś początek XX wieku to dla całego kraju czas kolonializmu i zależności od Francji, który to okres do dziś odciska swoje piętno w kraju, w którym oprócz arabskiego, mówi się dziś w znacznie mierze po francusku. Po dekadach francuskiego protektoratu Maroko odzyskało niepodległość w 1956 roku a na swoją stolicę obrało Rabat. Lata 60. i 70. to okres, gdy do Marrakeszu zaczęły napływać rzesze dzieci kwiatów i wszelkiej maści buntowników oraz artystów. Wkrótce potem pojawiła się masowa turystyka. W 1985 roku, gdy medinę Marrakeszu wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zainteresowanie tym niezwykłym miastem wzrosło jeszcze bardziej. Marrakesz. Największe atrakcje i zwiedzanie miasta Dzisiejszy Marrakesz to niezwykła mieszanka starego i nowego. Tradycjonalistyczne, muzułmańskie społeczności żyją obok pragnących wyzwolić się z konwenansów liberałów. Obok siebie spacerują kobiety w czadorach oraz zupełnie europejskich strojach. Choć mieszają się tu wszelkie prądy myślenia, nie miesza się za wiele w tkance architektonicznej miasta. Nie opowiem Wam o nowoczesnych galeriach czy muzeach sztuki współczesnej lub drapaczach chmur powstających na przedmieściach. Urok Marrakeszu polega na tym, że sporo z tego, co w nim doświadczamy, jak powstała setki lat temu, tak nadal stoi i zabiera nas w swoistą podróż w przeszłość. Co więc warto zobaczyć i na co zwrócić uwagę podczas wizyty w mieście? Kutubijja – meczet księgarzy Siedemdziesięciometrowy minaret meczetu Kutubijja to symbol Marrakeszu i jednocześnie pierwowzór wszystkich minaretów, które powstały w Maroku i poza jego granicami. Słynna Giralda, o której pisałem w niedawnym tekście z Sewilli to właśnie pochodna inspiracji płynących z tego miejsca. Oprócz funkcji religijnych, które pełni od setek lat, jest to najważniejszych punkt nawigacyjny dla tych, którzy poruszają się po mieście. Kompleks powstał w 1147 roku za panowania Almohadów, którzy, jak wcześniej wspominałem, zburzyli wszystkie istniejące świątynie i wybudowali kolejne, jeszcze bardziej majestatyczne i już poprawnie zlokalizowane względem Mekki. Nazwa w dosłownym tłumaczeniu oznacza meczet księgarzy, gdyż budynek powstał na miejscu, w którym handlowano i przepisywano księgi. Zwiedzanie wnętrz jest niemożliwe, gdyż jedynym meczetem w Maroku, do którego wstęp mają niewierni, jest meczet Hassana II w Casablance. Wokół meczetu znajdują się ogrody, w których warto przysiąść na chwilę w poszukiwaniu odetchnienia od niesamowitego upału panującego w mieście. Plac Dżemaa el-Fna Dosłownie kilka kroków od Kutubijji położony jest drugi najważniejszy symbol Marrakeszu – plac Dżemaa el-Fna. Przyjechawszy do miasta za dnia i trafiwszy do tego punktu orientacyjnego, od którego odchodzą wąskie uliczki mediny, można mieć wrażenie, iż jest to po prostu jeden, wielkie rynek, na którym upalne słońce rozpościera swój nieubłagany żar. Jednak wraz z nadejściem wieczora, gdy słońce coraz szybciej chowa się za horyzontem, ten wielki plac pokazuje swoje zupełnie inne, niesamowite oblicze. Za dnia spotkamy tam jedynie zabłąkanych turystów, mieszkańców, którzy szybko przecinają go w drodze z jednej części mediny do drugiej, oraz charakterystycznych sprzedawców wody, jak ten, który zdobi okładkę tego artykułu. Wieczorem jednak rozpoczyna się prawdziwy spektakl. Na rynku po zmroku dzieje się wszystko. Występy różnej maści artystów, zapasy bokserskie, handel najdziwniejszymi rzeczami oraz, co najważniejsze, kulinarne biznesy, pokrywają całą powierzchnię gigantycznego placu. Szczególnie na ofertę kulinarną właśnie, warto zwrócić uwagę spacerując po Dżemaa el-Fna. Na chwilę przed gastro-podróżą, warto jednak wejść do jednej z knajp położonych na dachach budynków okalających rynek. Obowiązkowy zakup, chociażby napoju, to bilet do najlepszych punktów obserwacyjnych tego fascynującego spektaklu. Sącząc coca-colę cierpliwie czekałem na całkowity zachód słońca, po czym po zmroku zanurzyłem się w kulinarną ofertę miejsce. Przenośne stoiska wraz z rozłożonymi przed nimi ławami wyglądają bardzo niepozornie i wśród wielu podróżnych nie budzą zaufania, jednak biznesy te podlegają dosyć rygorystycznym kontrolom i w praktyce serwują naprawdę dobre i tanie jedzenie. Dziesiątki podobnych stoisk konkuruje ze sobą i za pomocą wygadanych naganiaczy, zapraszają oni turystów oraz miejscowych, do spróbowania ich specjałów. Gdy upatrzycie sobie miejsce i menu, które Wam odpowiada, poddajcie się promotorowi. W nagrodę za wybranie ich miejsca, możecie liczyć na kilkusekundowy występ muzyczny pracowników, choć nie zawsze i nie wszędzie. Zmęczonym podróżnym, po długim i upalnym dniu, lokalna gastronomia zaproponuje ogromny wybór tajinów, zup, w tym słynnej zupy ze ślimaków, mięsa z grilla, miętowej herbaty oraz różnorodnych słodkości. Spektakl trwa długo i ciągnie się do późnych godzin nocnych, by o poranku ponownie odsłonić pusty plac, po których hula wiatr i garstka ludzi. Ogród Majorelle – najpiękniejsze miejsce Marrakeszu Marrakesz można kochać lub zupełnie nienawidzić. Siedzieć w nim jeden dzień i pragnąć uciekać, lub zatapiać się w nim powoli i zatracać bez pamięci. Jardin Majorelle opowiada historię tych, którzy spędzili w Marrakeszu wiele czasu i stracili dla niego głowę. Opowiada tę historię w sposób piękny, a według mnie osobiście, przedstawia ją w najpiękniejszym miejscu, jakie znajdziemy w owym subsaharyjskim mieście. Jacques Majorelle był francuskim orientalistą, malarzem i synem słynnego twórcy mebli stylu Art Nouveau, Louisa Majorelle. Przybył do Maroka w 1917 roku na zaproszenie francuskiego generała Marshala Lyautey. Po przybyciu do Marrakeszu, zakochał się w nim po uszu. W 1923 roku postanowił osiedlić się w nim na stałe i zakupił działkę nieopodal miasta. W 1931 roku Paul Sinoir działając na zlecenie Jacquesa Majorella, zaprojektował jego pracownie w stylu Art Deco. Ściany domu miały otrzymać kolor znany jako „Mojorelle Blue”. Wokół domu-pracowni powstał z kolei niesamowity ogród, który po dziś dzień uważany jest za najlepszy przykład tego, jako może wyglądać raj. Zgromadzono w nim ogromną kolekcję egzotycznych roślin, które tworzą dziś prawdziwą oazę w nieraz niezwykle hałaśliwym mieście. Ogród otworzony został dla publiczności już w 1947 roku, jednak po śmierci Jacquesa w 1962 począł popadać w ruinę. W 1980 roku znany projektant Yves Saint Laurent wraz z Pierrem Berge, zakupili kompleks Majorelle jednocześnie chroniąc go przed przejęciem przez panoszących się po okolicy deweloperów. Od tego czasu postępowała renowacja kompleksu w trakcie której dodano wiele nowych roślin. Oprócz rozwoju flory, na terenie kompleksu, właśnie we wspomnianym niebieskim budynku, powstało muzeum kultury Berberów. Współcześnie na ternie kompleksu znaleźć można dwa miejsca poświęcone człowiekowi, który uratował tę perełkę – mały monument wspominający Yves Saint Laurenta oraz niewielką galerię z jego pracami z serii „Love”. Processed with VSCO with al5 preset Processed with VSCO with al5 preset Processed with VSCO with al5 preset Muzeum Yves Saint Laurent Wizyta w Jardin Majorelle oraz położonym obok muzeum Yves Saint Laurent to zdecydowanie najdroższa część budżetu zwiedzania. Pakiet trzech miejsc (Jardin Majorelle, Muzeum sztuki Berberów oraz Muzeum Yves Saint Laurent) to łącznie koszt około 18 Euro (180 MAD), jednak uwierzcie mi – naprawdę warto. W żadnym innym miejscu w Marrakeszu nie zapłacimy takiej stawki za wejście, a przy okazji w żadnym innym miejscu tego miasta, nie otrzymamy takiej estetycznej uczty jak w tych trzech miejscach właśnie. „To w Maroku zrozumiałem, że zakres kolorów, które używam, to kolory suków, galabiji i innych strojów tutaj poznanych. Śmiałość widoczną w moich projektach od tego czasu, zawdzięczam temu kraju, jego harmonii, jego układankom, ferworowi jego kreatywności. Ta kultura stała się moją, jednak nie byłem zadowolony z absorbowania jej. Dokonałem jej transformacji i adaptacji.” – Yves Saint Laurent Dosłownie krok za ogrodem Majorelle znajduje się miejsce poświecone znanemu artyście i projektantowi. W ścianach tego świetnie zaprojektowanego budynku odnajdziemy projekty i realizacje YSL przedstawiające 40 lat pracy z lat 1962 – 2002. Prawdziwa gratka dla miłośników mody! Dom Fotografii – Maison de la photographie de Marrakech Aby łatwiej zrozumieć to, w czym zakochał się Yves Saint Laurent, gdy przybył do Marrakeszu, podobnie jak wielu mu podobnych, warto zajrzeć do prywatnego muzeum położonego w drodze powrotnej z Jardin Majorelle. To świetnie zorganizowane i w niezwykle estetyczny sposób prezentujące swoje zbiory, muzeum, zabiera nas w podróż po Marrakeszu przełomu XIX i XX wieku. Opowiada historię jego mieszkańców udokumentowaną oczami i aparatami znanych zachodnich fotografów, którzy przemierzali te ziemie. Warte odwiedzenia! Muzeum Marrakeszu Aby dowiedzieć się z kolei czegoś na temat samego miasta, a także przez chwilę poprzebywać w towarzystwie lokalnej sztuki marokańskiej, tak starej jak i współczesnej, warto wpaść do Muzeum Marrakeszu obok słynnej szkoły koranicznej przy meczecie Ben Yusufa. To miejsce zrekompensuje nam fakt, że medresa jest obecnie niedostępna dla zwiedzających na czas dwuletniego remontu. W muzealnej kawiarni zrelaksujemy się przy wyśmienitej miętowej herbacie, po czym zanurzymy się w dobrze utrzymany pałac i dzieła prezentowane w jego wnętrzach. Choć według wszelkich obiektywnych i subiektywnych kategorii, nie jest to sztuka najwyższych lotów, warto wybrać się do tego miejsca i poznać twórczość lokalnych artystów. Pałac Bahia Na przeciwległym krańcu centrum miasta znajduje się z kolei pałac, którego odwiedziny należą do kanonu klasycznej trasy zwiedzania miasta. Nie jest to budowa tak stara, jak reszta tkanki miejskiej. Powstał on pod koniec XIX wieku, mniej więcej koło 1890 roku. Rezydencję tą wybudowana dzięki dwójce wielkich wezyrów (premierów) – Si Ahmedowi Ibn Musie oraz jego synowi, Ba Ahmedowi. Dwie części pałacu przeznaczone były dla każdego z nich. Centralnym miejscem kompleksu jest dziedziniec główny w całości wyłożony azulejos, czyli małymi, charakterystycznymi płytkami używanymi w Maroku, Hiszpanii i Portugalii. Jest to kolejne miejsce na mapie miasta, w którym znajdziemy ucieczkę od gwaru metropolii i w którym odpoczniemy w cichych, pachnących ogrodach pałacowych zanim ponownie trafimy na słynny plac lub do gwarnych uliczek mediny. Medyna – wąskie uliczki starego miasta To bodaj największy skarb i najznamienitsza atrakcja Marrakeszu. Odwiedzający to miasto popadają w prawdziwą miłość do czerwonych i oferujących cień uliczek. Prawdziwe skarby tych labiryntów schowane są z kolei za niepozornymi murami – są to prywatne domy mieszkańców miasta oraz setki riadów, tradycyjnych hoteli położonych w dawnych pałacach miejskich z charakterystycznym, centralnym dziedzińcem. Oprócz pustych uliczek pełnych domów i mieszkań, trafimy także na suki – uliczki targowe, na których handluje się dosłownie wszystkim. To właśnie na nich opędzać się będziemy od nachalnych sprzedawców, którzy chcą nam wcisnąć wszystko za kilkanaście razy wyższą cenę. Bez zatopienia się w ten niesamowity labirynt miasta trudno mówić o tym, że się go poznało. Zakupy i jedzenie w Marrakeszu Jest kilka rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie podróży do Maroka: tajin – dane podawane w charakterystycznym, stożkowym naczyniu, którego górą część zdejmuje się w momencie podania do stołu, oraz miętowa herbata, której codziennie wypijałem hektolitry. O ile woda to w tym klimacie rzecz niezbędna, o tyle nic lepiej nie gasi pragnienia aniżeli gorąca, słodka i aromatyczna, zielona herbata z dodatkiem mięty. Na wspomniane wcześniej tajiny traficie wszędzie – od garkuchni przez dobre restauracje aż po wspomniane budy na wielkim placu. Do wyboru macie wszelakie wersje – wegetariańską, z kurczakiem, z baraniną, z wołowiną, na słono, na słodko, do wyboru do koloru. Średnia cena tajina to od 40 MAD do około 140 MAD w zależności od zawartości i lokalu. Jeśli chodzi o zakupy, w Marrakeszu kupicie dosłownie wszystko. Warto jednak wiedzieć, co chcecie, oraz ile jesteście w stanie oraz ile chcecie, zapłacić. O ile sztukę negocjowania cen doprowadziłem w swoim życiu do perfekcji (mieszkając w Chinach), o tyle przyznaję, niewiarygodnie za tym nie przepadam w Maroku. Nawet dla mnie cały ten proces zdaje się być nachalny, zaś od wchodzenia do sklepików czy na stoiska skutecznie zniechęca mnie to, iż człowiek zostaje od razu osaczony i bombardowany informacjami o „best price for you, my friend”. Sztuczność tych handlowych sytuacji sprawia, że z niezwykłą sympatią odnoszę się do wszelkich, często hipsterskich, butików takich jak chociażby Chabi Chic, w których ceny ustalone są z góry a asortyment prezentuje wysoki poziom. Jednodniowe wycieczki z Marrakeszu Wśród moich rozmówców, szczególnie tych, którzy Marrakesz odwiedzili, panowało przekonanie, iż miasto to jest jedynie dobrą bazą wypadową w dalsze części Maroka. Owszem, jest. Jednak nie każdy, kto miałby ochotę na orientalną ucieczkę ze swojego miasta, musi od razu planować wielkie, afrykańskie wakacje. Dla tych, którzy przybywają na 3-4 dni, oprócz samego zwiedzania Marrakeszu, lokalne firmy wycieczkowe przygotowują całkiem dobrze zorganizowane i ciekawe wypady jedno- lub kilkudniowe w góry Atlas, na Saharę, nad ocean czy tez do innych miast kraju. Rzeczywiście, wyjeżdżając z miasta, już po krótkiej chwili, człowiek docenia jak bardzo różnorodnym i niezwykle fascynującym krajem jest Maroko. Siedząc w górach Wysokiego Atlasu, w połowie drogi do miejsca, które postanowiłem odwiedzić, doszedłem do wniosku, iż w gruncie rzeczy jest to jeden z tych krajów, do którego szczerze lubię wracać. Jakie miejsce odwiedziłem tego dnia? O tym już w kolejnym wpisie. Processed with VSCO with e5 preset Processed with VSCO with g9 preset Czy Marrakesz jest bezpieczny? Na koniec to, o co wszyscy pytają – tak przed, jak i po podróży do Marrakeszu. Czy jest tam bezpiecznie? Nie przedstawię Wam obiektywnej opinii. Z jednej strony znajdziecie w polskiej blogosferze cały ogrom negatywnych przygód doświadczonych na miejscu, z drugiej strony, przez ani chwilę w ciągu kilku dni pobytu na miejscu, nie poczułem się przez cokolwiek i kogokolwiek zagrożony. Może to po prostu ja, dziecko szczęścia, może to, że staram się wtopić i nie wyróżniać, może. Na to pytanie trudno odpowiedzieć bez brania odpowiedzialności za to, co się napisało. Mogę Wam jednak powiedzieć, co zrobić, aby Wasza podróż była bezpieczna. O tym przeczytacie w ostatnim tekście, który znajdziecie tutaj. Byliście w Marrakeszu? Macie swoje spostrzeżenia? A może macie pytania? Podzielcie się wszystkim w komentarzu!

co warto zobaczyc w marrakeszu